Psy i rasy psów to Forum Molosy.pl
Strona 3 z 4 PierwszyPierwszy 1234 OstatniOstatni
Pokaż wyniki 31 do 45 z 59
  1. #31

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    I tak na dowidzenia pozwole sobie donieść

    Duch Leona zakupił ogromną,bardzo mocarną sieć,tysiąc dronów,parę mioteł i latają...........................latają cholery i niuchają co by tu rąbnąć żeby zarobić i koniecznie muszą to być Azjaty,i jeszcze bezdyskusyjnie chore
    ja jestem szukacz warszawski

    oj,napisałam sieć............a jak to wędki???
    Oj tam,Sylwia w razie pomyłki poprawi

  2. #32

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Jakieś 5-6 lat temu na spacerze na terenach przemysłowych podszedł do mnie pies bardzo zbliżony do ON. Ponieważ znałam wszystkie psy 'stróżujące" z obiektów przemysłowych, przypięłam psa (miał obrożę) do drugiego karabińczyka Iwanowej smyczy, i tak dwa konie przyprowadziłam do domu. Nie było zbyt wesoło z dwoma samcami, pies po usilnych prośbach trafił do sąsiadki, a ja zaczęłam ruchy do kogo by w tej sprawie. Nie były to czasy ogólnie dostępnych czytników i animals partolów SM.
    Z psem pojechałam do fundacji Anny Jobczyk na terenie Łodzi, okazało się, że pies miał czipa, był zabrany przez jej fundację z łódzkiego schroniska i przez nią wyadoptowany ludziom z Łodzi już jakiś czas temu (2-3 lata, dokładnie nie pamiętam). Ludzie odebrali telefon, potwierdzili, że pies im zginął praktycznie od razu po adopcji, szukali, ale bez skutku, innego psa nie mają i wyrażają chęć przyjęcia tego psa ponownie.
    Pojechałam na łódzką Rudę, pies wysiadł z samochodu i niczego nie poznał - ani ludzi, ani okolicy. Kompletnie. Wprowadzili go na teren, umieścili w miejscu dla psa czyli zagrodzeniu z budą a pies dalej ni huhu. Jak odjeżdżałam słyszałam jak szczekał. Mówiono mi, że jest znacznie starszy niż w czasie kiedy zginął, gorzej wygląda. Ale na pewno w tym czasie był u kogoś, nie wałęsał się przez 3 lata.
    Tak się zakończyła historia, której byłam świadkiem od początku do końca.

    Z fundacjami bywa różnie - osobiście nie jestem ich zwolennikiem, z wielu powodów, ale też nie potępiam ich w czambuł. Mnie przytrafiła się historia, gdzie w tle zaistniała fundacja, z psem rasy mastino z łódzkiego schroniska. Pewnie jeszcze ten wątek na rasie jest do odnalezienia, ale kij z nim.
    W skrócie: w schronisku pojawił się pies w typie mastino przywieziony przez SM. Jako łodzianka i przyjaciel rasy poczuwałam się do pomocy, tym bardziej, że była zima i po kwarantannie pies miał trafić do zewnętrznego boksu. W między czasie przyplątało się przeziębienie. Lekarka z gabinetu nie widziała przeciwwskazań by psa po upływie 14 dni wydać mnie, nawet do dalszego leczenia, w końcu nie byłam tam osobą anonimową.
    I pewnego wieczoru zatelefonowała do mnie jakaś pani, z jakiejś fundacji i zaczęła mnie przepytywać co do zamiaru, intencji, etc. Później już było tylko gorzej, dyskusja toczyła się w schronisku, tu na fo, na telefonicznych łączach i innych kuluarach. Pies, jeśli by nie pogodził się z moim, miał trafić do p. Iwonki, u której był wcześniej inny mastino, a po tej story Junak i wiele innych psów, natomiast imputowano mi, że mam zamiar psa trzymać w pomieszczeniu piwnicznym, z innymi psami na działkach pracowniczych i gdzie tam jeszcze. Wykorzystano wszystko to, o czym wspominałam w luźnych postach, opisując swoją pomoc innym zwierzętom. Panie z fundacji uważnie podeszły do lektury tego, co spłodził kotbezoka.
    Dno tej afery było bardzo proste - zadzwonił do mnie kolega forumowicz, łodzianin, w tamtym czasie aktywnie pomagający psom i, jak to facet, łatwiej wydobywający info od paniuś. Zapytał mnie, czy mam jakieś personalne plany co do psa, ja mu na to, że skądże, jest tylko wola grupy mastiniej żeby mu pomóc i dalej szukać docelowego domu, tak jak stoi na wątku. On mi na to, żebym sobie odpuściła, bo na tego psa znalazł się chętny, ktoś mający powiązania z fundacją, pies ma trafić na obiekt typu stadnina, mieszkać w stajni. A mnie trzeba po prostu wymiksować, tyle, że nie wiadomo było jak bardzo będę się przy adopcji jako ta pierwsza, zgłaszająca chęć, upierała więc na wszelki wypadek pojechali po bandzie.

    Wystarczyło jedynie powiedzieć, że znalazł się chętny, że nie musimy jako grupa i ja jako organizator działań, spieszyć z pomocą i byłoby po sprawie. Pamiętam, że wtedy trafiał mnie potężny szlag, bo za cholerę nie wiedziałam o co chodzi z tym dorabianiem mi gęby na fo.

    Piszę o tym, by uzmysłowić innym, że każdy tak oceni sytuację jakie ma doświadczenia - najprawdopodobniej. Faktów raczej nie poznamy bo po prostu nie jesteśmy przy rozwijającej się sytuacji, a każda ze stron będzie przedstawiała swoje argumenty.
    "Dopóki na ziemi nie zniknie ostatnia rzeźnia, dopóty nie znikną pola bitew."

    Lew Tołstoj

  3. #33

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez Feliksio Zobacz post
    Panie Waldku,ja doskonale pamiętam pańskie "prawnicze"hobby,ale ciesze się że istnieją jeszcze takie kierunki jak prosto i w lewo.Tylko dzięki temu ta sunia żyje.............
    Ja pojmuje że wszystko jest nieważne w obliczu prawa,nawet życie psa,a co tam
    Zrobiłabym dokładnie to samo aby psa ratować i w takim przypadku pojechałabym prosto lub łukiem Panie Waldku.A nasze prawo jest do bani
    Robił Pan aferę Kocham psy jak przygarnęła Azjatke.............bo prawo i inne duperele
    Do dziś właściciela brak ale według prawa winna siedzieć gdzieś tam byle nie u ludzia w dobrych warunkach.............
    Pani Basiu! ,,Aferę Kocham Psy,, robiłem nie dlatego że KP przygarnęła azjatke tylko o to że
    po kilkunastu dniach od znalezienia zwierzaka WYKASTROWAŁA sukę jak swoją, choć suka miała tatuaż.Zidentyfikowanie suki było ponad siły???O to była afera.O brak poszanowania cudzej własności i brak poszanowania prawa.Brzmi chyba znajomo,bo tak jak w w sprawie DL nie szukano właściciela i olano oficjalne powiadamianie Gminy,ZKwP itd .Dziś ta Pani również prowadzi fundację....
    укушу без злобы и уйду без страха

  4. #34

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Witam,
    Cytat Napisane przez waldek56 Zobacz post
    Pani Basiu! ,,Aferę Kocham Psy,, robiłem nie dlatego że KP przygarnęła azjatke tylko o to że
    po kilkunastu dniach od znalezienia zwierzaka WYKASTROWAŁA sukę jak swoją, choć suka miała tatuaż.Zidentyfikowanie suki było ponad siły???O to była afera.
    A tak merytorycznie to ta suka ma swojego prawowitego właściciela obecnie?
    Ostatnio edytowane przez JSbis : 10-01-17 o 06:38 Powód: poprawa zdania

  5. #35

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez JSbis Zobacz post
    Witam,

    A tak merytorycznie to ta suka ma swojego prawowitego właściciela obecnie?
    Tak,została u kocham psy

  6. #36
    Młodszy Miłośnik Psów
    Zapisany
    Sep 2006
    Posty
    230

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez Kotbezoka Zobacz post
    Jakieś 5-6 lat temu na spacerze na terenach przemysłowych podszedł do mnie pies bardzo zbliżony do ON. Ponieważ znałam wszystkie psy 'stróżujące" z obiektów przemysłowych, przypięłam psa (miał obrożę) do drugiego karabińczyka Iwanowej smyczy, i tak dwa konie przyprowadziłam do domu. Nie było zbyt wesoło z dwoma samcami, pies po usilnych prośbach trafił do sąsiadki, a ja zaczęłam ruchy do kogo by w tej sprawie. Nie były to czasy ogólnie dostępnych czytników i animals partolów SM.
    Z psem pojechałam do fundacji Anny Jobczyk na terenie Łodzi, okazało się, że pies miał czipa, był zabrany przez jej fundację z łódzkiego schroniska i przez nią wyadoptowany ludziom z Łodzi już jakiś czas temu (2-3 lata, dokładnie nie pamiętam). Ludzie odebrali telefon, potwierdzili, że pies im zginął praktycznie od razu po adopcji, szukali, ale bez skutku, innego psa nie mają i wyrażają chęć przyjęcia tego psa ponownie.
    Pojechałam na łódzką Rudę, pies wysiadł z samochodu i niczego nie poznał - ani ludzi, ani okolicy. Kompletnie. Wprowadzili go na teren, umieścili w miejscu dla psa czyli zagrodzeniu z budą a pies dalej ni huhu. Jak odjeżdżałam słyszałam jak szczekał. Mówiono mi, że jest znacznie starszy niż w czasie kiedy zginął, gorzej wygląda. Ale na pewno w tym czasie był u kogoś, nie wałęsał się przez 3 lata.
    Tak się zakończyła historia, której byłam świadkiem od początku do końca.

    Z fundacjami bywa różnie - osobiście nie jestem ich zwolennikiem, z wielu powodów, ale też nie potępiam ich w czambuł. Mnie przytrafiła się historia, gdzie w tle zaistniała fundacja, z psem rasy mastino z łódzkiego schroniska. Pewnie jeszcze ten wątek na rasie jest do odnalezienia, ale kij z nim.
    W skrócie: w schronisku pojawił się pies w typie mastino przywieziony przez SM. Jako łodzianka i przyjaciel rasy poczuwałam się do pomocy, tym bardziej, że była zima i po kwarantannie pies miał trafić do zewnętrznego boksu. W między czasie przyplątało się przeziębienie. Lekarka z gabinetu nie widziała przeciwwskazań by psa po upływie 14 dni wydać mnie, nawet do dalszego leczenia, w końcu nie byłam tam osobą anonimową.
    I pewnego wieczoru zatelefonowała do mnie jakaś pani, z jakiejś fundacji i zaczęła mnie przepytywać co do zamiaru, intencji, etc. Później już było tylko gorzej, dyskusja toczyła się w schronisku, tu na fo, na telefonicznych łączach i innych kuluarach. Pies, jeśli by nie pogodził się z moim, miał trafić do p. Iwonki, u której był wcześniej inny mastino, a po tej story Junak i wiele innych psów, natomiast imputowano mi, że mam zamiar psa trzymać w pomieszczeniu piwnicznym, z innymi psami na działkach pracowniczych i gdzie tam jeszcze. Wykorzystano wszystko to, o czym wspominałam w luźnych postach, opisując swoją pomoc innym zwierzętom. Panie z fundacji uważnie podeszły do lektury tego, co spłodził kotbezoka.
    Dno tej afery było bardzo proste - zadzwonił do mnie kolega forumowicz, łodzianin, w tamtym czasie aktywnie pomagający psom i, jak to facet, łatwiej wydobywający info od paniuś. Zapytał mnie, czy mam jakieś personalne plany co do psa, ja mu na to, że skądże, jest tylko wola grupy mastiniej żeby mu pomóc i dalej szukać docelowego domu, tak jak stoi na wątku. On mi na to, żebym sobie odpuściła, bo na tego psa znalazł się chętny, ktoś mający powiązania z fundacją, pies ma trafić na obiekt typu stadnina, mieszkać w stajni. A mnie trzeba po prostu wymiksować, tyle, że nie wiadomo było jak bardzo będę się przy adopcji jako ta pierwsza, zgłaszająca chęć, upierała więc na wszelki wypadek pojechali po bandzie.

    Wystarczyło jedynie powiedzieć, że znalazł się chętny, że nie musimy jako grupa i ja jako organizator działań, spieszyć z pomocą i byłoby po sprawie. Pamiętam, że wtedy trafiał mnie potężny szlag, bo za cholerę nie wiedziałam o co chodzi z tym dorabianiem mi gęby na fo.

    Piszę o tym, by uzmysłowić innym, że każdy tak oceni sytuację jakie ma doświadczenia - najprawdopodobniej. Faktów raczej nie poznamy bo po prostu nie jesteśmy przy rozwijającej się sytuacji, a każda ze stron będzie przedstawiała swoje argumenty.
    kotbezoka dalej brniesz w tylko sobie znane glupoty na temat tej adopcji. Nie dostałas psa z lodzkiego schroniska bo urzedujaca wtedy pani dyrektor i lekarki znały Cię i niestety nie miałas odpowiednich warunkow aby sie tym psem zajac. Nie bylo ukladow funadcji i innych ukladzikow. Pies zostal wyleczony i zyl sobie sobie jeszcze w swietnych warunkach kilka lat . A Ty ublizałas ( z czego jestes doskonale znana ) wszystkim dookola. Nie opowiadaj wiec bredni wyssanych zec swojego palca.

  7. #37

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez Feliksio Zobacz post
    Tak,została u kocham psy
    1. Pies jest,
    2. Tatuaż jest,
    3. Hodowla jak rozumiem znana,
    4. Umowy - pewnie brak jak znam życie,
    5. Chętnych na psa na pewno brak. Nie wyobrażam sobie jak by to miało być że Junak czy Diana siedzą u kogoś a ja psa nie zabieram i mi to pasuje.

    Skoro Pan Waldek zrobił aferę to znaczy że pies był znany ergo hodowca powinien mieć dane właściciela. Coś poszło wyraźnie nie tak ...

    "Co z oczu to i z serca."

  8. #38

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez JSbis Zobacz post
    1. Pies jest,
    2. Tatuaż jest,
    3. Hodowla jak rozumiem znana,
    4. Umowy - pewnie brak jak znam życie,
    5. Chętnych na psa na pewno brak. Nie wyobrażam sobie jak by to miało być że Junak czy Diana siedzą u kogoś a ja psa nie zabieram i mi to pasuje.

    Skoro Pan Waldek zrobił aferę to znaczy że pies był znany ergo hodowca powinien mieć dane właściciela. Coś poszło wyraźnie nie tak ...

    "Co z oczu to i z serca."
    JSbis- co najmniej dziwnie Pan kombinuje/rozumuje.Powtórze specjalnie Panu- wykastrowano rasową,tatuowana suke CAO kilkanascie dni po znalezieniu.Bez zagrożenia życia -,,widzi mi się,,znalazcy.Bez ustalenia tożsamosci psa a tym samym nie szukając hodowcy ,własciciela ani danych rodowodowych.Nie poinformowano też oficjalnie, przed okaleczeniem suki, ani Gminy ani ZKwP o znalezieniu suki rasy CAO i tym samym nie uzyskano zgody na opiekę nad znalezioną suką .Zareagowałem, na tym forum,gdy tuż przed wyjazdem do weterynarza ,,Opiekunka,, pochwaliła sie na forum swym ,,miłosiernym,, zamiarem .Niestety nic interwencja nie pomogła -sukę wykastrowano.Teraz zrozumiał Pan?Pełna samowolka,zawłaszczenie,brak poszanowania jakiegokolwiek prawa na dodatek z chamstwem pierwszej wody.
    укушу без злобы и уйду без страха

  9. #39

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez SUZI Zobacz post
    kotbezoka dalej brniesz w tylko sobie znane glupoty na temat tej adopcji. Nie dostałas psa z lodzkiego schroniska bo urzedujaca wtedy pani dyrektor i lekarki znały Cię i niestety nie miałas odpowiednich warunkow aby sie tym psem zajac. Nie bylo ukladow funadcji i innych ukladzikow. Pies zostal wyleczony i zyl sobie sobie jeszcze w swietnych warunkach kilka lat . A Ty ublizałas ( z czego jestes doskonale znana ) wszystkim dookola. Nie opowiadaj wiec bredni wyssanych zec swojego palca.

    suzi żyje... Jestem pełna podziwu, że tak natychmiast zareagowała, wiąż przytomna, gotowa do boju i trwania na pozycjach. suzi - brawo!

    Ale suzi oprócz tego, że przytomna, to jednak pie...prznięta mandoliną, a nawet basem po tej miałkiej główce. Lekarki łącznie z panią dyrektor (czy mówimy o skompromitowanej, ze wszystkimi skonfliktowanej, niezrównoważonej p.Skowrońskiej Bogumile czy jak jej tam, która dawno odeszła w publiczny niebyt?) uznały...
    suzi jest w wieku kiedy blisko już zanikom pamięci, ale nie wszystkim tak się robi i niektórzy pamiętają, że historia tego mastino miała miejsce w czasach, kiedy o warunkach w jakie trafi pies myślało się mało, by nie powiedzieć wcale. Przychodził chętny, deklarował wolę adopcji psa/kota, podpisywał umowę i odjeżdżał ze zwierzem do domu. Przerabiałam to sama (jakoś nikt nie widział wtedy przeciwwskazań do adopcji moskiewskiego), przerabiali to moi znajomi.
    Dobrze też by było nie mieszać ówczesnego personelu medycznego do tej całej story, bo to nie są ludzie od procesu adopcyjnego tylko od leczenia. Z ich zachowania wynikało, że nie czuli się komfortowo zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron.

    Cieszę się, że pies mastino sobie pożył wyśmienicie ale jednak krótko.
    Mój adoptowany przed historią z mastino i na pewno od niego starszy, żyje do chwili obecnej z nieodpowiednim opiekunem i w skandalicznych warunkach przetrzymywania.
    Mimo mieszkania w piwnicach i budach z trzech desek na działkach nie dolegają mu przypadłości miażdżycowe, nietrzymania moczu, problemy ze snem czy z konfabulacją. Może to jakaś metoda na tego typu przypadłości?
    Co na to suzi?
    Jakby co, to dalej dysponuję piwnicą, i deski na działkach jeszcze się ostały, więc me serce przepełnione życzliwością, lojalnością i tolerancją nie odmówi pomocy w innych sytuacjach. Świetnie zakonserwował się pies, zakonserwują się i ludzkie przypadki; widocznie stajnia z końmi nie daje aż tak spektakularnych efektów. Pozostawiam to suzi i suzopodobnym pod rozwagę.
    Kontakt - jak widać - mamy wciąż nieustający!
    P.s. Lepiej by było by suzi nie tworzyła już repliki; nieporadność językowa pani suzi jest dla mnie dość bolesna w odbiorze...
    "Dopóki na ziemi nie zniknie ostatnia rzeźnia, dopóty nie znikną pola bitew."

    Lew Tołstoj

  10. #40
    Młodszy Miłośnik Psów
    Zapisany
    Sep 2006
    Posty
    230

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    kotbezoka jak bylas pieprznięta taka zostałas zycie nie nauczylo Cię pokory a szkoda mimo tylu przykrosci jakie Cię spotkały to dalej ziejesz ogniesz trochę pokory bo Twoje posty przestały mieć sens i to nie ja chciałam pomocy ostatnio od Ciebie a Ty ode mnie no coż na mnie nie licz .... na lekarza prędzej

  11. #41

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez waldek56 Zobacz post
    .Zareagowałem, na tym forum,gdy tuż przed wyjazdem do weterynarza ,,Opiekunka,, pochwaliła sie na forum swym ,,miłosiernym,, zamiarem .Niestety nic interwencja nie pomogła -sukę wykastrowano.Teraz zrozumiał Pan?
    Na podstawie tatuażu ustalono i zawiadomiono w końcu właściciela czy nie?

    Ogólnie to chyba właściwy status prawny ma chip.
    Cytat Napisane przez waldek56 Zobacz post
    Pełna samowolka,zawłaszczenie,brak poszanowania jakiegokolwiek prawa na dodatek z chamstwem pierwszej wody.
    I z oddaniem suki też był problem?

  12. #42

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez JSbis Zobacz post
    Na podstawie tatuażu ustalono i zawiadomiono w końcu właściciela czy nie?

    Ogólnie to chyba właściwy status prawny ma chip.

    I z oddaniem suki też był problem?
    JSbis- czy ma Pan taką skleroze ze nie wie Pan za kogo i za co ofiarowywał sie wpłacenia części ew.grzywny wtedy jeszcze jako JS ?Skończmy tę farsę.
    укушу без злобы и уйду без страха

  13. #43

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez waldek56 Zobacz post
    JSbis- czy ma Pan taką skleroze ze nie wie Pan za kogo i za co ofiarowywał sie wpłacenia części ew.grzywny wtedy jeszcze jako JS ?Skończmy tę farsę.
    Grzywnę dostaje się za niedopełnienie obowiązku skutecznego zawiadomienia o znalezieniu psa a nie za przetrzymywanie wbrew woli właściciela czy cokolwiek innego (zabór, kradzież) panie prawnik. I tu się deklarowałem bo okoliczności znalezienia były (delikatnie mówiąc ) dziwne. Przetrzymywać psa wbrew woli w ogóle nie wolno.

    Zatem się pytam - co dalej było. Znalazł się właściciel i sukę zabrał czy też pobiliście jak zwykle pianę że suka po sterylce a to bardzo be i cisza? Pana się pytam, jaka farsa?

    Chip ma wpis w bazę danych osobowych z adresem, peselem, telefonem itp (ja tak mam przynajmniej -dostęp zróżnicowany) więc jakby po zakupie i tatuażu zachipować samemu to by nie było takich problemów. To jest bardzo duża przewaga nad tatuażem bo baza jest globalna i niezależna od związku rejestracji (kto powiedział że hodowla ma być w ZKwP).


    ps
    Rasa CAO może i fajna ale jak swojego przeżyje i będą warunki i zdrowie to albo adopcja albo konkretny samiec hiszpański z konkretnej hodowli, żadnych hodowlanych CAO, wystarczy was poczytać żeby się odechciało przeciętnemu boksować.
    Ostatnio edytowane przez JSbis : 13-01-17 o 07:08 Powód: dodane ps

  14. #44

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    JSbis-farsą jest Pana tok myślenie i imputowanie mi znanie psa lub hodowcy.Zna pan sprawę tak samo jak i ja więc po co te dywagacje.Suka jest jak była u KP bo nikt nie identyfikował jej i nie szukał własciciela.Proste?A i czy suka miała chip czy tatuaz to mało istotne- nie szukano własciciela to tylko świadczy o złej woli znalazcy.Dla mnie takie postępowanie jest naganne i dlatego ,,biłem pianę,,bo dla mnie to zawłaszczenie.A kastracja cudzego rasowego psa to świństwo.
    Jak się chce być OK to mozna. Sam wziąłem/adoptowałem psa ze schroniska gminnego,znalazłem jego tatuaż/bo nikt go nie mogł znależć wczesniej-ani policja,animalsi,Gmina,wet/znalazłem jego hodowce,ostatniego właściciela a miał ich kilku/ nie było to proste bo pies znalazł sie 250 km od niego/i po 2,5 tygodnia od wzięcia psa ze schroniska miałem jego rodowod i prawo/umowę własności do psa.Ale trzeba chcieć być w porzadku i miec czyste ręce.
    укушу без злобы и уйду без страха

  15. #45

    Domyślnie Odp: Azjatka przetrzymywana przez fundację!!!

    Cytat Napisane przez SUZI Zobacz post
    kotbezoka jak bylas pieprznięta taka zostałas zycie nie nauczylo Cię pokory a szkoda mimo tylu przykrosci jakie Cię spotkały to dalej ziejesz ogniesz trochę pokory bo Twoje posty przestały mieć sens i to nie ja chciałam pomocy ostatnio od Ciebie a Ty ode mnie no coż na mnie nie licz .... na lekarza prędzej
    Wek z tymi prywatnymi żalami na maile czy off topic może, co ?

    +dodane

    Na facebook fundacji jest oświadczenie o zagadnieniach własności, mówiłem żeby się wstrzymać z werdyktami i przede wszystkim nie ulegać netfacebookżobekhisterii.
    Ostatnio edytowane przez JSbis : 15-01-17 o 08:05 Powód: +dadane

 

 

Podobne wątki

  1. Głosujcie na fundację OSTATNIA SZANSA
    Autor kaliko52 na forum Dogue de Bordeaux
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni Post / Autor: 23-03-14, 05:35
  2. Głosujcie na fundację OSTATNIA SZANSA
    Autor kaliko52 na forum Owczarek Środkowoazjatycki
    Odpowiedzi: 8
    Ostatni Post / Autor: 01-08-13, 11:57
  3. Odp: Głosujcie na fundację OSTATNIA SZANSA
    Autor kaliko52 na forum Reklama na Molosach
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni Post / Autor: 31-07-13, 20:50
  4. Odpowiedzi: 5
    Ostatni Post / Autor: 03-04-07, 07:54

Zasady Postowania

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •  
Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 03:45. Copyright © wszelkie prawa zastrzeżone 2002 - 2017 Molosy.pl | Mazeguy Smilies | theme CompleteVB

          Reklama: Dieta bezglutenowa Kopytka Placki ziemniaczane Kluski śląskie Jak zrobić omlet Śledzie Ciasto na pizze Gołąbki Ciasto na gofry

          Ciasto na pierogi Karp smażony Dynia Bigos Ryba po grecku Barszcz czerwony Zakwas Karkówka z grilla Chleb bezglutenowy