| |
|
|
Pies w mitologii, religii i malarstwie
Opracowanie:
Katarzyna Filipczak, Dwumiesięcznik ZKwP "PIES" nr
6(290)2001
|
W religiach i kulturach ludów pozastowiańskich,
zarówno z południa (szczególnie południa-wschodu) jak z
północy, pies zajmował ważne miejsce (szerzej pisałam na ten
temat w nr.1 Dwumiesięcznik ZKwP "PIES" (279)2000).
W wielu mitologiach pies występuje jako przewodnik zmarłych
do krainy wieczności. W tej roli spotykamy psa u
starożytnych Persów. Według ich wierzeń ostatnie spojrzenie
konającego w psie oczy miało uchronić go przed złymi
duchami.
W starożytnym Egipcie znany byt bóg Anup (lub Anubis),
patron balsamistów zwłok i pogrzebów, przedstawiany jako
człowiek z głową psa lub szakala. Bóg ten uczestniczył wraz
z innymi bogami w sądzie ostatecznym i w razie potrzeby mógł
przyjść z pomocą zmarłemu. Ponadto w starożytnym Egipcie
wizerunki człowieka z głową krewniaka psa - szakala
wyobrażały boga Ozyrysa, władcę świata pozagrobowego i
sędziego zmarłych, czczonego także jako boga wegetacji
roślinnej.
Również w mitologii eskimoskiej spotykamy wierzenie, że psy
mogą ułatwić duszom małych dzieci, nie mających jeszcze
„rozumu”, odnalezienie krainy zmarłych. Z wierzeniem tym
związany byt zwyczaj układania obok grobów małych dzieci
psich łbów.
Według wierzeń, w życiu pozagrobowym starożytnych Greków
pies jest także obecny. Jest to budzący powszechną grozę
pomocnik Hadesa, potwór o trzech głowach, który strzegł
wejścia do krainy cieni.
Na kontynencie amerykańskim psi duch miał również duże
znaczenie w wierze i religii. I tak np. Indianie z plemienia
Taulipag wierzyli, że psy prowadzą dusze do wieczystej
krainy i to właśnie one decydują, kto się tam dostanie.
Psy w mitologiach to nie tylko przewodnicy do krainy
śmierci, sędziowie zmarłych, bądź jak w przypadku Cerbera
ich strażnicy. Babilończycy widzieli w wałęsających się
psach duchy nie pogrzebanych poległych wojowników. Wierzyli
ponadto, że demony sprowadzające na ludzi choroby mogą
przybierać postać psa.
Religie Dalekiego Wschodu przyznają zwierzętom wysoką
pozycję. Wynika to z wiary w reinkarnację i wieczystą
wędrówkę dusz, co czyni ze zwierzęcia bliskiego krewniaka
człowieka. Jednakże przybranie w kolejnym wcieleniu postaci
psa, świni lub niewolnika jest karą za grzechy.
W mitologii starożytnego Rzymu pies nie odgrywał żadnej
roli. Ważne miejsce zajmuje tu jednak wilczyca, która,
według wierzeń, wykarmiła dwóch chłopców Remusa i Romulusa i
tym samym uratowała im życie. Jeden z nich to legendarny
założyciel Rzymu.
W mitologii eskimoskiej pies uważany jest nawet za przodka
białego człowieka.
Z kolei niektórzy Indianie Ameryki Południowej modlili się
do psów o pozbycie się pasożytów w jelitach. Przypuszczalnie
miało to związek z przekonaniem o małej szkodliwości
pasożytów na psi organizm.
W Afryce plemię Bongów wiązało ze śmiercią psów wiele
przesądów. Szeroko rozpowszechniony byt np. zwyczaj
pozostawiania psiej padliny na polu, bowiem wierzono, iż
zakopanie zwierzęcia sprowadza posuchę.
W piśmiennictwie religijnym judaizmu odzwierciedla się
pogardliwy stosunek do psa (Prorok, s. 15). W Talmudzie pies
jest najnędzniejszym ze zwierząt, czasami nazywany bywa
wręcz „wrogiem człowieka”. Ponadto, by okazać lekceważenie
postaciom otaczanym kultem w obcych kulturach, w tzw.
literaturze taimudycznej określa się je mianem pne kciew
(psi pysk).
Pies wymieniony został w Biblii około 40 razy. W Starym
Testamencie pojawia się jako włóczęga uprzątający padlinę,
gdyż w czasach najdawniejszych pies nie był jeszcze
zwierzęciem udomowionym. Przywilejem szczeniąt było
porywanie okruchów, o czym mówiła kobieta kananejska (Mat.
15.27). W Biblii słowo pies występuje najczęściej w
znaczeniu przenośnym i nie oznacza konkretnego gatunku.
Wyrazy pies, psi najczęściej są, zgodnie z panującymi
wówczas poglądami, ciężką obrazą. W jednym miejscu Biblii
psy okazały się bardziej ludzkie od człowieka, mianowicie w
przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Tylko one ulitowały się
nad cierpiącym i przyszły lizać jego rany. Wzmianki o psie
znajdują się również w hagiografii. Znana jest legenda o św.
Rochu, gdzie dużą rolę odegrał pies. Postacią, która w
szczególny sposób wpłynęła na stosunek ludzi do zwierząt byt
św. Franciszek z Asyżu, nazywający zwierzęta naszymi braćmi
i siostrami młodszymi. Obdarzał on przyjaźnią nie tylko
zwierzęta, ale cały świat przyrody.
Przyjrzyjmy się teraz bliżej roli, jaką odgrywał pies w
mitologii słowiańskiej. Otóż ważne miejsce przypada tu nie
samemu psu, ale jego krewniakowi i zarazem przodkowi -
wilkowi. I tak serbsko-chorwackim władcą zwierząt,
uosobieniem demonicznego ducha leśnego jest wilczy pasterz.
Jego odpowiedniki spotykamy w Rosji i na Białorusi. W Polsce
zwie się go borowym. Borutą, laskowcem bądź leśnym duchem.
Ponadto żeńską odmianą serbsko-chorwackiego wilczego
pasterza jest górska matka (leśna matka). Wilczy pasterz
jest duchem władczym, nieprzyjaznym wobec ludzi i często
zwodzącym ich na manowce. Przybiera on postać wilka.
puchacza, a także wichru.
Zainteresowanie wilkiem w kręgu kultury słowiańskiej
wynikało z jednej strony z obawy przed nim, z drugiej
wiązało się z podziwem, jaki powszechnie budziło to zwierzę.
Widoczne to było u Bułgarów i Hucułów, gdzie odbywały się
„wilcze święta” i gdzie wilki bywały zapraszane na ucztę
wigilijną. Unikano poza tym wymawiania nazwy tego zwierzęcia
(„nie wywoływać wilka z lasu”).
Szczególne miejsce w świecie pogańskich wierzeń przyznaje
wilkowi wiara w wilkołactwo (łykantropię). Jest to czasowa
lub stała przemiana człowieka w wilka. Sprawa genezy
wilkołactwa jest żywym tematem w nauce europejskiej od wielu
lat. Brane są pod uwagę zjawiska psychopatyczne, a także
swoiste okoliczności społeczne. Powstanie wilkołactwa jako
wierzenia wiązane jest także z obrzędowymi inicjacjami
młodych wojowników, z ich „przekształceniem rytualnym w
zwierzęta”. Podczas takiego obrzędu młodzi wojownicy będący
niejednokrotnie pod wpływem napojów oszałamiających, na
drodze doświadczenia magiczno-religijnego byli doprowadzani
do wielkiej agresywności. Wyrazem tego, a jednocześnie
uwolnieniem od norm ludzkiego postępowania, miało być
narzucenie skóry drapieżnika. Hipoteza ta tłumaczy powstanie
znacznej części wierzeń w wilkołactwo folkloryzacją
przedstawionych zabiegów inicjacyjnych. Wiara w łykantropię
odnosi się do całej Słowiańszczyzny.
Ponadto Wołos, bóg pasterzy, swoim wyglądem przypominał
wilka. Byt to porośnięty kudłami stwór. Wołos, nazywany
również Welesem, byt czczony jako suwerenne bóstwo magii,
przysięgi i zaświatów.
Istnieją przypuszczenia, że wilkołactwo i wilk łączą się w
jakiś sposób z kultem zmarłych i kultem słowiańskiego Welesa.
a także jego litewskiego odpowiednika — Velinasa.
W Czechach i na Słowacji spotykamy wierzenie, że nadawanie
psom imion będących nazwami rzek, chroni je od wścieklizny.
Zwyczaj wywodzi się z Węgier i jest prawdopodobnie reliktem
pasterskiej kultury wołoskiej, o czym świadczy zakres jego
występowania, pokrywający się częściowo z terenem, który
zajmowali Wołosi. Z Węgier imiona takie trafiły również do
Polski, I tak np. w „Nomenklaturze ogarów” J. Ostroroga
spotykamy następujące imiona psów - Dunaj, Wisła, Warta,
Wołga. Nazwy rzek Niemen i Wisła to także imiona, jakie
nadał psom Żeromski w „Popiołach”. Na południu Polski wciąż
jeszcze popularne są tego typu imiona. Ciekawe, że nadaje
się je jednak jedynie najwartościowszym psom pasterskim,
nadającym się do hodowli. Zwyczaj ten nie ma prastarego
rodowodu. Identyczny zwyczaj praktykowany był również w
Niemczech.
Wiarę w magiczną moc imion, która zapewnia ochronę przed
wścieklizną, spotykamy również w odległych rejonach,
mianowicie u egzotycznego ludu Nyanga w Kongu Belgijskim, z
tą różnicą, że tutaj psy otrzymują imiona, jakie według
legendy miały psy obecne przy pokłonie pasterzy w stajence
betlejemskiej.
Pies w sztukach plastycznych
Pies byt przedmiotem zainteresowań artystów od
najdawniejszych czasów. Jego pierwsze wizerunki to malowidła
ścienne z czasów starożytnej Azji i Egiptu. Na anatolijskich
malowidłach ściennych oraz palestyńskich malowidłach
skalnych, a także na irańskich wazach, pochodzących z 7-4
tysiąclecia p.n.e.. widnieją przede wszystkim psy
myśliwskie. Wiele rysunków skalnych sprzed około 3500 lat
p.n.e. pozostawili po sobie pasterze z Sahary, którzy
używali psów do strzeżenia stad i - rzadziej - do polowań. W
etruskim grobie we Włoszech znaleziona została misa
ozdobiona namalowaną sceną polowania z psami na niewolników.
Ponadto wizerunki molosów uwiecznione zostały na glinianych
lampkach wykopanych na początku XXw. w Windisch, we wsi
szwajcarskiego kantonu Aargau, gdzie w pierwszym stuleciu
była rzymska kolonia Vindonissa (Bauer. s. 144-145). Częstym
motywem malarskim była postać Cerbera. Przykładem tego może
być zdobnictwo wazy autorstwa jońskiego emigranta, który
pokrywał ornamentami figuralnymi wazy w Caere. Na jednej z
nich przedstawiona jest, pełna komizmu scena przyprowadzenia
przez Heraklesa Cerbera do Eurysteusa.
Pies byt atrakcyjnym modelem dla malarzy także w czasach
późniejszych. Istnieje wiele przykładów utrwalenia psich
podobizn na płótnach. W okresie renesansu chętnie malowanym
psem był m.in. bolończyk. Ten nieduży piesek znalazł się na
obrazie Tycjana, obok pięknej jasnowłosej Wenus. Psa tej
rasy umieścił Tycjan również na obrazie razem z córką
Roberta Strozziego. Bolończyk znajduje się także na obrazie
van Dycka, przedstawiającym troje dzieci Karola I. Inny
malarz doby renesansu - Sandro Botticeili jest autorem
czterech scen ilustrujących historię Nastagia degli Onesti,
opowiedzianą przez Boccaccia w ósmej noweli piątego dnia „Dekameronu”.
Motywem przewodnim w omawianym cyklu jest kara jaka
spotkała dziewczynę oraz zakochanego w niej rycerza. Rycerz,
który popełnił samobójstwo oraz dziewczyna za to, że
zlekceważyła jego uczucia powracają wciąż od nowa jako dwie
zjawy. Rycerz z ofiary przemienił się w oprawcę. Ściga
dziewczynę, zabija ją, a następnie jej serce rzuca na
pożarcie psom.
Praski Zamek może poszczycić się galerią obrazów, gdzie
znajduje się m.in. dzieło włoskiego malarza z XVI wieku
Jacopo da Ponte zwanego Bassano, przedstawiający zwierzęta
wchodzące do arki Noego. Obraz ten należy do cyklu „Potop”.
Powstał on po roku 1575. Wśród najprzeróżniejszych zwierząt
autor umieścił dwie pary psów, z których każda reprezentuje
inną rasę. Z kolei syn Jacopo da Ponte - Leonardo da Ponte,
zwany również Bassano lub Leonardo Bassano jest autorem
cyklu „Miesiące”, z którego dwa obrazy „Wrzesień” i
„Październik” również znajdują się w galerii na Praskim
Zamku. Obrazy te zostały namalowane w końcu 80-tych lat XVI
wieku. Przedstawiają prace wykonywane jesienią na wsi.
Pomiędzy krzątającymi się ludźmi, na obu obrazach kręcą się
także psy. Praski Zamek zdobi także dzieło wybitnego
włoskiego malarza z okresu manieryzmu, przedstawiciela
szkoły weneckiej - Tintoretta, którego właściwe nazwisko
brzmi Jacopo Robusti. Dziełem tym jest „Cudzołożnica przed
Chrystusem”. Przedstawiona tu scena z Ewangelii wg. św Jana,
to jeden z ulubionych tematów Tintoretta. Artysta umieścił
postacie Chrystusa, cudzołożnicy oraz faryzeuszy w
przedsionku świątyni. W lewym dolnym rogu leży zwinięty w
kłębek maty piesek.
Hiszpan Velasquez, malarz nadworny Filipa IV, również
chętnie umieszczał na swych płótnach psy. Na jego obrazach
towarzyszą one: następcy tronu Baltasarowi Carlosowi,
ubranemu w strój myśliwski oraz na innym malowidle pt.
„Anglik” - nadwornemu karłowi - Don Antoniowi. Pies znajduje
się na pierwszym planie obrazu Velasqueza „Las Meninas”,
dalej malarz umieścił grupę dzieci i artystę z pędzlem i
paletą. Przedstawianie postaci książęcych w asyście psów,
wynikało z ich popularności w XVI i XVII w. W panujących i
arystokratycznych domach, przede wszystkim w Anglii.
Wielokrotnie malował psy Rubens. m.in. na obrazie
przedstawiającym polowanie na kaledońskiego dzika. Również
malarz holenderski Paulus Potter stworzył szereg obrazów z
psami. Angielskimi mistrzami pędzla, u których często
spotyka się motyw psa, są William Hogarth oraz sir Edwin
Landseer - malarz zwierząt i pejzażysta. Szczególnie
upodobał on sobie landseery. Rasa ta zawdzięcza nazwę jego
nazwisku. Pies to częsty obiekt malarstwa impresjonistów.
Znany jest np. rysunek psa wykonany przez dziewięcioletniego
Van Gogha. Psy spotykamy także na obrazach Auguste Renoira
m.in. na „Śniadaniu wioślarzy” oraz „Portrecie pani
Charpentier z dziećmi”. Zwierzęta te widoczne są również na
niektórych płótnach Edouarda Maneta - m.in. na obrazach
„Balkon”, „Kolej żelazna”. Na swych obrazach,
niejednokrotnie programowo naiwnych, umieszczał psy Henri
Rousseau. Przykładem tego są płótna: „Wesele na wsi”,
„Bryczka ojca Juniet”.
Motyw psa jest częsty w malarstwie polskim. Włoch Bernardo
Belotto, bardziej znany jako Canaletto, po przyjeździe na
dwór Stanisława Augusta Poniatowskiego, tworzył obrazy
ukazujące piękno Warszawy. Mimo iż byt Włochem, zapisał się
na trwałe na kartach malarstwa polskiego. Psy, wpisane
nieodmiennie w krajobraz miasta, zaistniały na płótnach
Canaletta jako element tego krajobrazu. Malarz ten jest
ponadto autorem obrazów historycznych np. „Elekcji
Stanisława Augusta”. Obraz ten przedstawia nieprzeliczone
tłumy przybyłe do stolicy, by uczestniczyć w wyborze króla.
Dzieło ukazuje ludzi wszystkich stanów, a także psy, które
zapewne przybiegły tutaj za swoimi właścicielami, chcącymi
obejrzeć widowisko. W prawym dolnym rogu, pod rozłożystym
drzewem umieścił artysta namiot, w cieniu którego namalował
siebie w towarzystwie dwóch córek, nadwornego architekta
Domenica Merliniego oraz psa.
Również wśród prac Piotra Michatowskiego, malującego przede
wszystkim konie i żołnierzy, znajdujemy wizerunek psa na
„Portrecie syna z psem”.
Pies trafił także na płótna Wojciecha Kossaka. I tak psy
myśliwskie spotykamy m.in. na obrazie „Wyjazd na polowanie w
Godollo”. Ze „Wspomnień” malarza dowiadujemy się, że został
on zaproszony przez cesarza Franciszka Józefa na polowanie w
Godollo pod Budapesztem. Zrobiło ono ogromne wrażenie na
artyście, czego wyrazem jest wspomniany obraz. Powstał on w
1887 roku i obecnie znajduje się w zbiorach Muzeum
Narodowego w Warszawie. Wojciech Kossak wspominał. iż praca
nad tym obrazem była nie tylko wspaniałym doświadczeniem
artystycznym, ale także doskonałym przedsięwzięciem
finansowym, gdyż przedstawieni na płótnie, wspólnie z
cesarzem, uczestnicy polowania, zamawiali u niego portrety.
Jest to jeden z najciekawszych obrazów ukazujących motyw
polowania. Malarz stworzył tu wspaniałe portrety koni, a na
pierwszym planie umieścił sforę psów gończych. W 1940 r. na
dwa lata przed śmiercią Kossak namalował „Wesele
krakowskie”. Obraz ten odznacza się zupełnie innym stylem
niż opisany poprzednio. Przede wszystkim w „Weselu
krakowskim” nie czuje się rygoru jaki narzucało cesarskie
zamówienie. Precyzyjną, czystą kreskę „Polowania w Godollo”
zastępuje fascynacja ruchem i kolorem. Rozpędzone konie
zdają się frunąć w powietrzu, gra muzyka, śmieje się panna
młoda, mamy ponadto wrażenie, że z obrazu dobiega szczekanie
biegnącego obok wozu psa. Pies ten, podobnie jak konie,
niemalże leci w powietrzu. Mimo iż Wojciech Kossak byt
przeciwnikiem impresjonizmu, to jednak przejął tutaj
niektóre z jego pomysłów, by dodać swemu dziełu ekspresji.
Pierwszymi modelami Artura Grottgera, jednego z
najwybitniejszych artystów polskich XIX w. byty psy i
konie, później zajął się inną tematyką. Namalował m.in. dwa
cykle „Warszawa I” i „Warszawa II” ukazujące prześladowania
Polaków pod zaborem rosyjskim i - jak sam napisał na
zakończenie pracy nad pierwszym cyklem - określając go jako
poświęcony „pamięci poległych i rannych na ulicach Warszawy
współbraci”. Pierwszym obrazem drugiego cyklu jest „Plac
Zamkowy”. Malarz uchwycił tu atmosferę martwej ciszy po
niedawnej tragedii. Świadczą o niej jedynie biała firanka,
wyłamane okno, ślady kuł na murze. Grozę chwili potęguje
zdający się wyć pies.
Malarzem, który nade wszystko ukochał krajobraz polskiej
wsi, prostych ludzi w ich codzienności, który potrafił
zwyczajność przenieść w świat sztuki w taki sposób, by
urzekła swym pięknem, byt Józef Chełmoński. Piękna jego
obrazów jednakże bardzo długo nie potrafili dostrzec
współcześni mu polscy „znawcy” sztuki. Dopiero uznanie
zdobyte za granicą skłoniło ich, by „łaskawszym okiem"
spojrzeć na dzieła Chetmońskiego. Nieodłącznym elementem
wiejskiego pejzażu Chełmońskiego byty zwierzęta - przede
wszystkim konie, ale także psy. I tak np. na obrazie „Babie
lato” od jasnego nieba ostro odbija się sylwetka czarnego
psa, obserwującego pasące się w oddali krowy. Pies ten
nastawił uszy, zjeżył sierść, jest czujny i w każdej chwili
gotowy do skoku. Inny obraz Chełmońskiego „Na folwarku” jest
pełen zwierząt - psów i koni. Uchwycone zostały w ruchu, w
naturalnych pozach. Z wystaniem przez Chełmońskiego „Wyjazdu
na polowanie” do Zachęty wiąże się następująca anegdota.
Otóż artysta otrzymał stamtąd taką odpowiedź: „Obraz pański,
przedstawiający cztery psy i jednego konia nie został
przyjęty na wystawę Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych”, na
co odpisał: „Obywatele! Mylicie się: obraz mój przedstawia
cztery konie i jednego psa! Z poważaniem Józef Chetmoński,
artysta malarz”.
W twórczości Jana Matejki, najwybitniejszego przedstawiciela
polskiego malarstwa historycznego XIX w., możemy znaleźć
przykłady uwieczniania na obrazach psów, np. na portrecie
przedstawiającym troje dzieci artysty namalowanym w 1870 r.,
znajduje się leżący czarno-biały pies.
Z psem spotykamy się u malarzy współczesnych. Olga Boznańska.
przedstawicielka polskiego impresjonizmu, genialna
portrecistka, znana była ze swej sympatii dla zwierząt.
Miała dwa psy, ptaszki i dużo myszy. Cała ta menażeria,
biegająca swobodnie po pracowni, odpowiedzialna jest za
zniszczenie wielu jej obrazów. Boznańska namalowała portret
swojego pieska Kiki.
Powyższe przykłady nie wyczerpują bogactwa tematyki,
obrazują nam jednak fakt, że pies byt częstym obiektem
zainteresowania artystów. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że
zwykle nie byt on jednak w centrum uwagi lecz stanowił jeden
z elementów obrazu, bądź też po prostu wtapiał się w tło.
Malarstwo, będące odbiciem rzeczywistości, odzwierciedla
stosunek człowieka do psa oraz różnego rodzaju role, jakie
człowiek powierza temu czworonogowi. |
|
Serwis
Molosy.pl
www.molosy.pl
www.KlubMolosa.pl
Nowa Era Molosa |
powrót do działu ZKwP -
PIES
kliknij
tu! |
Źródło: Katarzyna Filipczak, Dwumiesięcznik ZKwP
"PIES" nr 6(290)2001
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|