|
Czytelnia Molosy.pl >
Wystawy >
Podhalany – w Zakopanem
W dniu 10 lutego 2002 roku odbyła się
w Zakopanem na parkingu pod Gubałówką Klubowa Wystawa
Owczarków Podhalańskich, zorganizowana przez Zakopiański
Oddział Związku.
Henryk Dereziński — przewodniczący Klubu Owczarków
Podhalańskich, uhonorowany w bardzo ładnie wydanym katalogu
tytułem Honorowego Przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego
— niestety z powodu poważnej choroby — nie mógł uczestniczyć
w tym „święcie” naszej polskiej rodzimej rasy, ściśle
związanej z kulturą pasterską i tradycją od wielu lat na
terenie Podhala, jak i godnie reprezentowanej tak w Polsce,
jak i w wielu krajach m.in. w Belgii, Holandii, Francji,
Niemiec, Norwegii, Kanady i USA. Funkcji sędziowania podjęli
się na zaproszenie organizatorów Andrzej Drożdż, jak i ja.
Katalog został poprzedzony wstępem Joanny Sale p.t.:
„Owczarek Podhalański — Chluba Polskiej Kynologii”, oraz
aktualnym standardem FCl. Na wystawę zgłoszono 22 psy i 34
suki, razem 56 egzemplarzy. Ponadto do konkurencji
przystąpiły dwie pary stanowiące własność Anny i Michała
Guzików oraz Zbigniewa Koznera.
Nie przeprowadzono konkurencji o Najlepszą Hodowlę Klubu —
Zakopane 2002 r., Najlepszej Suki Hodowlanej oraz
Najlepszego Reproduktora — z powodu nie zgłoszenia się
kandydatów do oceny.
Spośród doprowadzonych 11 psów — 2 miały zgryz nożycowy, 7
zgryz cęgowy u 1 zgryz przemienny, oraz u jednego niestety
stwierdzono przodozgryz, co oczywiście znacząco zaważyło na
ocenie. Stawka psów była mało wyrównana, począwszy od psa
nie mieszczącego się w minimum wzrostu, do psów bardzo
dużych, wysokonożnych. Sędzia Andrzej Drożdż zwrócił uwagę
na zbyt często występujący u psów ich dość słaby „front”,
skrócone kości udowe i nie najlepsze kątowanie tylnych
kończyn. Najbardziej obiecująca w sensie przyszłości
pogłowia rasy była stawka czterech pierwszych psów w klasie
otwartej.
Były mocne, samcze, z dobrymi głowami i pigmentem, o bardzo
dobrych proporcjach i prostych grzbietach, dobrze
związanych, mimo młodego wieku (ok. 2 lat), co rokuje
obiecująco dla przyszłej hodowli rasy. W klasie młodzieży
BACA klan Gaby — hod. i wł. Zbigniewa Koznera otrzymał ocenę
„bardzo dobra”.
Spóźniony FRAS z Butorowege wierchu oceniony został poza
konkurencją i z uwagi na stwierdzony przodozgryz nie
otrzymał pozytywnej oceny. W klasie pośredniej COCOS z Siwej
Polany — hod. Władysław Budz, wł. Zbigniew Kozner otrzymał
ocenę „doskonały”, wniosek CWC.
W klasie otwartej oceny „doskonała” przyznano następującym
psom: BARl z Mroźnej Dujawicy, hod. Michał Buńda, wł.
Andrzej Staszel — lok. I, wniosek CWC, tytuł: Najlepszy Pies
w Kasie Klubowej Wystawy, HARDY z Butorowego Wierchu, wł.
Józefa Trebuni — lok. II, AMOR z Kurucewego Wierchu, wł.
Józefa Galicy — lok. III, LITWOR z Banskiej Staszelówki, wł.
Stanisława Stopki — lok. IV, oraz JUHAS z Wójciakowej
Polany, wł. Stanisława Walczaka, natomiast oceny „bardzo
dobra” otrzymały psy: HYRNY z Siwej Polany, wł. Stanisław
Gąsienica-Mikołajczyk, oraz WYSKOK z Butorowego Wierchu, wł.
Marcin Steindel.
W klasie championów ocenę „doskonały” oraz wniosek CWC
otrzymał BACIAR z Zadymy, hod. i wł. Anna i Michał Guzik.
suk zgłoszonych było 17, czyli 50%.
Bardzo pozytywnie należy ocenić fakt, że przedstawiono
bardzo obiecującą młodzież i szczenięta. Wszystkie były
mocnej budowy, o prawidłowej anatomii. Jednakże w klasie
otwartej i klasie championów można było zauważyć duże
różnice w eksterierze wystawianych egzemplarzy. W dalszym
ciągu pozostawia do życzenia ich kątowanie i ustawienie
kończyn zarówno przednich, jak i tylnych, co ma istotne
znaczenie dla aparatu ruchu, a zatem ich użytkowości.
Także duże zaniepokojenie budzić może stan uzębienia
wystawianych owczarków podhalańskich. Jest to sprawa zarówno
zgryzu, jak i stanu uzębienia. Wydaje się, że dopuszczenie
do hodowli (szczególnie przy „zagęszczeniu krwi”)
egzemplarzy ze zgryzem cęgowym, powoduje tendencję do
występowania przodozgryzu, zgryzu przemiennego, nie mówiąc
już o bardzo nierównych siekaczach. Także uwagę zwraca
częste występowanie niedopigmentowania, nie tylko nosa, co
jest szczególnie w zimowej porze roku powszechne, ale i warg
oraz powiek, ale także rozjaśnienie oczu.
W stawce 8 suk w klasie otwartej, kilka prezentowało wysoki
poziom, ale pierwsza z nich była zdecydowaną faworytką w
całej czołówce. Podobała mi się piękna w rzeźbie i wyrazie
głowa, mocna kość, bardzo dobra górna i dolna linia, bardzo
dobre kątowanie kończyn i ich ustawienie, a co za tym idzie
przestrzenna, harmonijna ich akcja, oraz bardzo dobra w
strukturze, prosta szata. To wszystko zadecydowało, w
efekcie o zdobyciu przez nią tytułu Zwyciężczyni Rasy Klubu
owczarka podhalańskiego Zakopane 2002 roku. Zwyciężczynią
okazała się 21 miesięczna ROLA z Wierchu Rolowego, hod. i
wł. Franciszek Robak. W klasie szczeniąt obiecująco
zapowiadają się siostry miotowe HUBA i HAMRA z Butorowego
Wierchu, wł. Szymon Gąsienica-Giewont.
W klasie młodzieży ocenę „doskonała” i tytuł Zwyciężczyni
Młodzieży Klubu Zakopane 2002 zdobyła AURA z Tomkowego
Przytuliska z hodowli Stanisława Gabały, własność znanych
hodowców Anny i Michała Guzików. Lokatę II z oceną
„doskonała” otrzymała ZORNlCA ze Śnieżnej Uboczy hod. i wł.
Marty Buńda, zaś oceny „bardzo dobra” z lokatą III przyznano
LAWINIE z Siwej Polany hod. i wł. Władysław Budz. FUGA z
Buterowego Wierchu oceniona została jako suka „doskonała”,
jednak z powodu spóźnienia nie mogła otrzymać lokaty i jako
oceniona „poza konkurencją” nie zdobyła medalu brązowego. W
klasie pośredniej, BYSTRA Runo otrzymała ocenę „bardzo
dobra”, hod. wł. Tymoteusz Kupka.
W klasie otwartej oceny „doskonała” przyznano oprócz
zwyciężczyni ROLI. z Wierchu Rolowego — lok. I wniosek GWC,
sukom: ASTRA z Kurucowego Wierchu — lok II, hod. i wł. Józef
Galica, oraz stanowiąca własność Józefa Galicy — DYMNA LIMBA
Bulcyki — lok. III. Lokata IV przypadła FLORZE SABIE z
Butorowego Wierchu, wł. Stanisław Karpiel. Oceny „bardzo
dobra” otrzymały FAJKA z Wójciakowej Polany, wł. Henryk
Walczak-Wójciak, oraz LUBA z Butorowego Wierchu, wł.
Gąsienica-Walczak. U JAGI z Wójciakowej Polany, wł. Józef
Walkosz stwierdzono lekki przodozgryz (suka dwuletnia), co
zaowocowało oceną „dobra”, zaś BELA z Mroźnej Dujawicy, wł.
Andrzej Zwijacz z powodu wyraźnego przodozgryzu musiała
zadowolić się oceną „dostateczną”.
Klasa championów suk nieco rozczarowała. CYTRA Granatówki,
wł. Zbigniewa Koznera o w zasadzie prawidłowej budowie
anatomicznej otrzymała wprawdzie ocenę „doskonała” i lok. I,
ale jej szata gęsta, lecz krótka i silnie „zokowana”, szara
i nieco zaniedbana — spowodowała, że odbiegała ona
eksterierem znacznie od zwyciężczyni klubu. Natomiast ZOJA z
Tomalówki z lok. II, wł. Stanisław Staszel musiała się
zadowolić oceną „bardzo dobra” i to tylko ze wzglądu na to,
że występowała w klasie championów. ZOJA to suka bardzo
duża, przedstawiała samczy wyraz, niezbyt szlachetną głowę,
dość odbiegającą od wzorca budowę anatomiczną, a także słabą
akcję kończyn. Być może wpływ na to ostatnie, miał jej wiek
— niemal 7 lat.
Reasumując moje wrażenia z wystawy klubowej, poza wyżej
przedstawionymi zastrzeżeniami, zauważyłam ponadto, że
niemal wszystkie zgłoszone owczarki podhalańskie pochodziły
od dwóch reproduktorów:
ORNAKS z Butorowego Wierchu — 6 psów +13 suk — razem 19
egzemplarzy,
KRYWANIA od Małkuchór — 5 psów + 12 suk — razem 17
egzemplarzy oraz od brata
KRYWANIA — KROKUSA od Małkuchów — 4 psy + 3 suki = 7 egz.
Bardzo możliwe, że było to spowodowane obszarem, z którego
pochodziły rezentowane psy i suki.
Należy jednak zauważyć, że taka tendencja wykorzystywania do
hodowli jednych i tych samych reproduktorów, daje się
stwierdzić i na innych terenach Polski, gdzie np. występują
nagminnie te same psy z terytorium północnego. Nie jest to
moim zdaniem zbyt dobre, bowiem hodowla w pokrewieństwie
może dawać bardzo dobre wyniki jedynie przy rozważnym
doborze i przemyślanej selekcji, ale istnieje także duże
niebezpieczeństwo występowania wad i regresu w hodowli.
Oczywiście w dobie zupełnej swobody doboru zwierząt kwestie
te należy uświadamiać ambitnym hodowcom, a jest to duże pole
do działania dla Klubu — Komisji Owczarka Podhalańskiego.
Mam dużą nadzieję, że nowe powołany przewodniczący Klubu
Andrzej Zamojski nawiąże ścisłe kontakty z hodowcami w
szczególności z terenów południowych, a także i innych w
Polsce, i będąc wychowankiem Henryka Derezińskiego, sędzią
międzynarodowym, od wielu lat zamiłowanym propagatorem
polskich ras — potrafi sprostać trudnym zadaniom kontynuacji
rozwoju owczarka podhalańskiego, którego tak umiłował Henryk
Dereziński, wieloletni przewodniczący Klubu.
Myślę, że także byłoby rzeczą konieczną rozszerzenie bazy
genetycznej owczarków podhalańskich, przez wyszukiwanie i
wprowadzanie do hodowli nowych, typowych psów i suk, na co
pozwala możliwość wpisu do Księgi Wstępnej.
Najważniejszą jednak rzeczą, która pomoże dalszemu rozwojowi
rasy, jest jej propagowanie i uświadamianie społeczeństwu,
że jest to rasa wszechstronna, nadająca się do przebywania w
każdym klimacie, wierna, zrównoważona, a jednak nadająca się
zarówno do pilnowania mienia i ludzi, a równocześnie oddany
przyjaciel całej rodziny, inteligentny i pojętny o bardzo
dobrym kontakcie z tymi którzy z nim przebywają.
W pogoni za coraz te nowymi rasami psów tzw.
„roboczo-obronnych” sprowadzamy z zagranicy nie zawsze udane
psychicznie, ale za duże pieniądze psy, zapominając, że tu
na miejscu w Polsce czekają na nas, by nam służyć, nasze
polskie owczarki podhalańskie — mało wymagające, natomiast
mogące sprostać wielu naszym wymaganiom.
Wracając bowiem do wrażeń z ostatniej klubowej wystawy,
muszę z przyjemnością stwierdzić, że w przedstawionej stawce
psów i suk zwracała uwagę ich bardzo dobra psychika, tak
charakterystyczna dla tej rasy. Wszystkie one były
zrównoważone, dumne i pewne siebie, ale dające się bez
problemów dotykać, badać, czego nie można powiedzieć o
innych rasach pasterskich. Nie było osobników ani
tchórzliwych, ani agresywnych. Na koniec należy podkreślić
dobrą organizację i duże zaangażowanie organizatora wystawy
— działaczy Oddziału Zakopane z jej przewodniczącym
Stanisławem Bukowskim na czele, którzy pomimo nie
sprzyjających warunków atmosferycznych i nie przystosowanego
do wystawy terenu podjeli się trudu jej organizacji.
Moje sprawozdanie z Wystawy Klubowej oparłam nie tylko na
swoich spostrzeżeniach, ale i na wnikliwej obserwacji bardzo
dobrze zapowiadających się asystentów kynologicznych — Agaty
Kleckiej i Grzegorza Robaka, a zdjęcia są rezultatem pracy z
i żywego zainteresowania się rasą Oli Szydło — wszystkich z
Oddziału Krakowskiego Związku.
Źródło:
Ewa Bukład, Podhalany – w
Zakopanem, Dwumiesięcznik PIES, Nr 2 (292) 2002
|