|
Czytelnia Molosy.pl >
Weterynaria >
MNIEJ NIECHCIANYCH
To z naszej
winy nowo narodzone szczenięta i kocięta są podawane
eutanazji – tylko dla tego, że nie można dla nich znaleźć
domów. Co druga rodzina w Polsce ma jakiegoś zwierzaka. To
wspaniale, prawda? Mniej wspaniale wygląda odwrotna strona
medalu: zbyt często się zdarza, że te zwierzaki się
rozmnażają, mimo iż ich potomstwo nie jest oczekiwane.
Rozmnażają się, gdyż ich nie dopilnowaliśmy, zaniedbaliśmy
swoje obowiązki.
Oddając do uśpienia ślep w mioty, chętnie rozgrzeszamy
samych siebie. By uspokoić własne sumienie, mówimy:
„przecież to jeszcze nic nie czuje”. Ale nie mamy prawa tak
mówić. TO żyje. TEMU bije serce!. Zastrzykiem mortabilu
usypia się zarówno dorosłe zwierze jak i To maleństwo. A
skoro o uczuciach mowa – pomyślmy o tym, co czuje suka,
kiedy odbiera się jej nowo narodzone dzieci.
SENSOWNE ROZWIĄZANIE
Jedna nie upilnowana suka lub kotka może w ciągu roku
urodzić kilkanaście małych! Pozbawienie ich życia to
straszna konieczność w przepełnionych schroniskach. Ale
dzieją się jeszcze gorsze rzeczy. Nikt nigdy nie policzy
miotów na wsiach, brutalnie uśmiercanych np. topionych,
duszonych, zakopywanych żywcem, ponieważ bezmyślnie
dopuszczono do tego, by przyszły na świat.
Sterylizacja jest więc rozwiązaniem eliminującym takie akty
oczywistego barbarzyństwa. Pomijając barbarzyństwo i
bezmyślność, służy ona naszej wygodzie, sprawia, że nie
musimy się martwić sprawą rozmnażania ani obciążać naszych
sumień. Ale nie tylko.
Ze sterylizacją przemawiają też wzglądy zdrowotne.
Wysterylizowane suki i kotki nie muszą dostawać regularnych
zastrzyków hormonalnych. Jeśli zostaną poddane zabiegowi do
pierwszego roku życia, zabezpieczy je to w pełni przed
guzami sutka (lekarze dają wówczas 100% pewności, a 80%,
jeżeli sterylizację wykona się przed drugą rują).
Sterylizacja zapobiega ciążom urojonym i ropomacicza –
bardzo poważnej chorobie grożącej śmiercią. Suczki w średnim
wieku po zabiegu nabierają życia, stają się weselsze,
wyraźnie młodnieją.
W Niemczech sterylizacje i kastracje przeprowadza się tam od
wielu lat. W efekcie nie ma zabiegów eutanazji z powodu
bezdomności zwierząt. W krajach skandynawskich niektóre
schroniska dysponują nawet wolnymi miejscami. Ludzie czekają
na możliwość adopcji. Problem bezdomnych zwierząt przestał
tam istnieć. Daleko nam jeszcze do tego. Wszyscy działający
w Polsce na rzecz polepszenia losu naszych braci mniejszych
wiedzą, iż przed nimi długa droga.
PIERWSZA AKCJA
W ostatnią sobotę marca br. w Warszawie i okolicy dobył się
„Pierwszy mazowiecki dzień sterylizacji zwierząt”,
zorganizowany przez Stowarzyszenie Właścicieli Lecznic
Weterynatyjnych i Stowarzyszenie Obrońców Zwierząt „ARKA”. W
akcji wzięło udział 26 klinik z Warszawy i okolic. Jej celem
było przekonanie ludzi do takich zabiegów (wykonano ich 172)
i uświadomienie, jak ważne jest ograniczenie populacji
czworonogów. Prezes „ARKI” Anna Chodoakowska w komunikacie o
akcji napisała: „Im mniej będzie zwierząt niechcianych, tym
lepiej będziemy mogli się troszczyć o ich życie i los”.
W większości sterylizowano kotki o kocury. Udzielano
rabatów:
CENY:
Sterylizacja suki kosztuje
w Warszawie – 280-400zł
pod Warszawą – 200-300zł
w tym dniu pobierano za nią 180zł
Sterylizacja kotki – 100-180zł
podczas akcji – 80zł
Kastrowanie psa – 180zł
podczas akcji - 120zł
Kocura – 80zł
podczas akcji – 40zł
Mimo rabatu nie każdy może sobie pozwolić na wydanie takiej
sumy. Zdając sobie z tego sprawę, organizatorzy zwrócili się
z prośbą o całkowite lub częściowe sfinansowanie kosztów
zabiegu. „jest wiele osób ubogich, które tak samo jak inne
lub nawet więcej kochają swoich czworonożnych przyjaciół –
napisali w ulotce. Jeśli znasz takie osoby, zaproponuj im
pomoc finansową. I zgłoś to do nas! Możesz również przekazać
datek na ten cel na nasze konto z dopiskiem KASTRACJA, a my
pokryjemy koszt zabiegu osobom najuboższym. Poinformujemy
Cię, jakie zwierzaki dzięki Tobie i innym zostały podane
zabiegowi”.
Na ten apel niestety nikt nie odpowiedział. Zgłosiły się
cztery osoby biedne, ale nie mogły skorzystać z akcji,
ponieważ na konto stowarzyszenia na hasło „Kastracja” nie
wpłynęły żadne wpłaty.
- Z tysiąca złotych, które ostatnio dostaliśmy, muszę
zapłacić 400zł za operację przygarniętego psa i to nasz cały
majątek – mówi wiceprezes stowarzyszenia Aniela Roehr.
Wysłała listy do największych firm farmaceutycznych
produkujących leki dla zwierząt, do hurtowni weterynaryjnych
i producentów karm – bez odzewu. Zawiodły też media, dla
których być może temat jest za mało sensacyjny. A sprawa
jest ważna, trzeba tylko czasu, by zyskała społeczne
poparcie.
PLANY
Może uda się powtórzyć akcję na jesieni (najlepiej na
początku września, przed cieczkami suk, tak jak to robią w
USA), potem znowu ok.15 lutego (również przed cieczkami).
Wszystko zależy od tego, czy szefowie lecznic zechcą dać
zniżki. Najlepiej, gdyby były większe.
W Stanach Zjednoczonych Fundacja Doris Day już pięć razy
ogłaszała ogólnokrajowy dzień sterylizacji. Mimo, że kliniki
nie udzielają żadnych rabatów, tylko w tym dniu wykonuje się
około 50 tysięcy zabiegów. Przez pięć lat było ich około 250
tysięcy! Jest to możliwe dzięki olbrzymiemu wsparciu
finansowemu osób prywatnych. Poza tym odpowiedzialnych
właścicieli zwierząt nie trzeba przekonywać o słuszności
sterylizacji czy kastracji.
- Chciałabym, abyśmy zorganizowali taki dzień w Polsce –
planuje Aniela Roehr. Gdyby zgłosili się ochotnicy do pomocy
przy rozpropagowaniu idei w terenie, na pewno znaleźliby się
darczyńcy. Musimy zachęcić do współpracy inne organizacje.
Sens akcji powinni dostrzec wszyscy. Chodzi o wymierne zyski
dla całego społeczeństwa, bo to ono, płacąc podatki, pokrywa
koszty utrzymania bezdomnych zwierząt. Władze lokalne będą
musiały przeznaczać mniejsze nakłady na opiekę nad nimi.
Polepszymy w oczach świata swój wizerunek mówiący o naszym
stosunku do zwierząt, który jest miarą człowieczeństwa.
Korzyści odniosą zwierzęta, a młode pokolenie nauczymy
humanitarnego podejścia do naszych najwierniejszych
przyjaciół.
Zwierzęta nie spadają jak deszcz z nieba – mówi Aniela Roehr.
To my ją czynimy bezdomnymi i jesteśmy za to odpowiedzialni.
A przecież tak niewiele trzeba, aby stworzyć im godne
warunki bytowania.
GDY SIĘ ZDECYDUJEMY NA STERYLIZACJĘ
Jest to zabieg chirurgiczny wykonywany pod narkozą.
- Suka nie może być w trakcie cieczki, kotka w czasie rui.
- Najlepiej sterylizować sukę po pierwszej cieczce.
- Ustal z lekarzem weterynarii, o której godzinie w
przeddzień operacji podać zwierzakowi ostatni posiłek.
- Wodę do picia odstaw dwie godziny przed podaniem narkozy!
- Zabierz ze sobą do kliniki ciepły kocyk, którym okryjesz
swojego pupila po zabiegu.
- Spytaj lekarza, czy twoja suczka (kotka) lub twój pies(kot)
musi mieś kubraczek chroniący szew przed lizaniem i
uszkodzeniem.
- Zabierz ze sobą do kliniki książeczkę zdrowia zwierzaka,
aby lekarz wpisał do niej zabieg.
Źródło: Opracowanie własne nadesłane przez użytkownika Aggga
Autor (ksd) Przyjaciel Pies nr 5/2000
|